Usiadłam obok niego utrzymując dość duży dystans. James patrzył na w niebo. Podążyłam za jego wzrokiem. Nudziło mi sie jednak. Nie mogłam usiedzieć w miejscu. Wstałam więc i ruszyłam drogą.
- Gdzie idziesz? - zapytał James patrząc na mnie przez ramię
- Nie wiem. Nie dam rady tu siedzieć. Chodź.
Wstał i podszedł do mnie. Razem szliśmy drogą. Las nocą wyglądał strasznie. Uważnie patrzyłam pod nogi aby sie nie potknąć. Basior ziewnął. Zachichotałam.
- Zmęczony?
- Mhm- kiwnął sennie głową.
- Ja też. Nogi mi sie plączą. - powiedziałam. Ziewnełam. James zaśmiał sie
- Ziewanie jest podobno zaraźliwe.
- Taa. Nie dam rady iść. Zatrzymajmy sie gdzieś. -jęknęłam.
- Serio chcesz tu spać? Nie lepiej wrócić do nory?
- Ehh. No dobra.
Szłam sennie drogą. Wreszcie doszliśmy na teren z norami.
- Wpadniesz? - zapytałam.
- Nie jesteś zmęczona?
- Nie. - uśmirhnęłam sie. - Jak chcesz to możesz zostać u mnie na noc. - zaproponowałam
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz