-Mam nadzieje...Nie darował bym sobie gdyby coś jej się stało
-Ta...ja też
-Może wróci,a jeśli nie to będę jej szukał.
Popatrzyłem na zachód słońca smutnym wzrokiem.
-Idę się przejść,jak coś szukaj mnie na plaży...
Wziąłem do pyska swoją książkę i poszedłem w stronę morza.
Siadłem na brzegu i położyłem łeb na łapach. Łapką rysowałem postać wadery - Zuli.Nagle za mną stanął Shogun.Szybko zmazałem łapą moje bazgroły.
-Ta...ja też
-Może wróci,a jeśli nie to będę jej szukał.
Popatrzyłem na zachód słońca smutnym wzrokiem.
-Idę się przejść,jak coś szukaj mnie na plaży...
Wziąłem do pyska swoją książkę i poszedłem w stronę morza.
Siadłem na brzegu i położyłem łeb na łapach. Łapką rysowałem postać wadery - Zuli.Nagle za mną stanął Shogun.Szybko zmazałem łapą moje bazgroły.
<Shogun??>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz