Ruszyliśmy lasem. Szlyśmy pieszo więc zajęło nam to strasznie dużo czasu. Po drodze nikogo nie spotkaliśmy. James szedł sennie.
- Co ty tak idziesz jak zombie?- spytalam. Spojrzał na mnie.
- Spać mi się po prostu chce.
-Znowu? - przewróciłam oczami.
- Tak ,znowu. Ja musze często spać - wzruszył ramionami.
- Ale żeby aż tak często? - zapytałam zdziwiona.
- No. - odparl krótko. Prychnęłam.
Szliśmy w milczeniu.
- Gdzie jest twoja nora?- zapytałam znienacka.
- Tam - wskazał sennie głową.
- Tam czyli gdzie?
- O Jezu! Tam gdzie są wszystkie inne nory! - powiedział zniecierpliwiony.
- Wiesz, moje nora akurat się tam nie znajduje- odparłam naburmuszona.
- No to fajnie, a moja tak.
Znów przewróciłam oczami.
- Moge wpaść? - zapytałam.
- JAk musisz - bąknął.
Uśmiechnęłam się złośliwie do siebie.
JAmes, dokończ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz