- To chociaż mi powiedz dokąd biegniemy?! - wrzasnęłam.
- Nie wiem, przed siebie! - odpowiedział. Szybka orientacja w terenie i już wymyśliłam skrót. Prędko wyprzedziłam zaskoczonego Jamesa.
- Hej! - zawołał.
- Wszystkie chwyty dozwolone! - odkrzyknęłam mu. Basior przyspieszył i już siedział mi na ogonie. Zatrzymałam sie gwałtownie. James wpadł na mnie, a ja wykorzystując chwile nieuwagi wystrzeliłam przed siebie. Zaczekałam na niego pod drzewem. Dobiegł do mnie po chwili.
- To już było naprawdę nie fair. - powiedział
- Ja nigdy nie gram fair - uśmiechnęłam sie triumfalnie. Wywrócil teatralnie oczami.
- Trening zaliczony? - zapytałam.
- Taa... - odparł i klapnął pod drzewem.
- Tylko mi nie mów ze znowu idziesz spać!- załamałam sie.
- Ja tego nie powiedziałem. Ale tak chyba sie zdrzemne. - pokiwał głową.
- Jak można być tak leniwym?
- Ja nie jestem leniwy. Ja lubię sie czasem powylegiwac i tyle.
Westchnęłam z rezygnacją i usiadłam obok niego. Zamknął oczy. " Znowu sie na niego gapie! Ratunku!" pomyślałam i odwróciłam wzrok.
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz