Podeszłam do niego i usiadłam obok.
- To ktoś ważny? - zapytałam cicho wgapiając sie w wodę.
James przestał pić i zaśmiał sie.
- Sory - mruknęłam. - Ja też mam ważne dla siebie osoby. - wzruszyłam ramionami. Basior nieodpowiadał. Pochyliłam głowę. James wstał i Ruszył powoli w stronę lasu. Siedziałam jeszcze chwile nad strumykiem, ale było za cicho, więc wstałam i pobiegłam za basiorem.
- Czekaj! - krzyknęłam za nim.
- Chcesz coś jeszcze? - zapytał obojętnie.
- Nie, ale...
- W takim razie zostaw mnie! - przerwał mi. Stanęłam zaskoczona i patzyłam jak wilk oddala sie. " Co go ugryzło? ". Włóczyłam sie po lesie bez celu. Po czwartym kółku wokół jeziora uświadomiłam sobie ze czekam aż przyjdzie do mnie James. " No chole*a! Ogarnij sie dziewczyno!". Jak na złość zobaczyłam Jamesa jak wychodzi z lasu. Pobiegłam do niego.
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz