Zaczęłam powoli jeść. Nie byłam zachwycona że wyręczył mnie w upolowaniu sarny. Patrzyłam podejrzliwie na Jamesa. Leżał bezruchu. Powoli uskubywałam sarnę. Zostawiła dla Jamesa trochę mięsa. Podeszłam bezszelestnie do basiora i położyłam obok. Nawet niedrgnął. " Pewnie śpi ". Zamknęłam oczy. Chyba zaraził mnie swoim lenistwem, bo też zachciało mi się spać. Nawet nie wiem kiedy, a zasnęłam. Obudziłam się. Słońce nawet nie zaczęło się zniżać. Jamesa nie było. Sarna oskubana. Wstałam. Niewiedzieć czemu, ogarnęła mnie panika. Rozejrzałam się. Na szczęście znalazłam go trochę głębiej w lesie. Pił wodę.
- Czemu mnie nie obudziłeś? - zapytałam z wyrzutem.
- A po co? - przestał pić.
- Nie wiem. Po prostu. - wzruszyłam ramionami. Zaczęłam pić. - Spałeś?
James, dokończ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz