czwartek, 2 stycznia 2014

Od James'a CD. Rin

- Rin! Rin! - Wrzeszczałem. Spojrzała na mnie pustym wzrokiem.
Szybkim ruchem znalazłem się nad nią każąc jej się położyć.
"Co za dziewucha!"
Warczałem stopniowo próbując je odstraszyć. Ale nic. Co jakiś czas któryś z nich zadawał mi cios i ranił mnie.
Po chwili usłyszałem cichy pisk Rin.
Spojrzałem pod swoje łapy. Jej pysk. Zaciskała zęby i piszczała. Spojrzałem do tyłu. Jeden z kojotów ciągnął ją za ogon.
Odwróciłem się gwałtownie wbijając kły w jego tchawice i wyrzucając go w dal.
Wróciłem do poprzedniej pozycji. Głowa Rin była pomiędzy moimi łapami.
"Co z nią? Przecież jest taka odważna.."
Poczułem ból w łapie. Jeden z kojotów trzymał mnie kurczowo zębami.
Machnąłem łapą i oderwał się.
"Cienias..."
Nagle parę skoczyło mi na grzbiet i zaczęły wgryzać się. Syknąłem wściekle.
"Muszę to zrobić..!"
Ryknąłem głośno i zacząłem kontrolować moją energię.
Moje oczy zaczęły się zmieniać. Z niebieskich zrobiły się czerwone, a później zielone. Moje ciało zaczęło się zmieniać. Kojoty które mnie atakowały zaczęły się palić.

- Doigrałyście się maluszki! - Warknąłem z uśmieszkiem.
Lecz wciąż stałem nad Rin i nie zostawiałem jej ani na krok.
Stanąłem stabilnie i zamknąłem oczy kumulując energię.
- Rin.. - Szepnąłem swoim głosem. - Może zaboleć...
I strzeliłem czerwoną energią która wyglądała jak ogień.
Słyszałem jęk Rin ale musiałem to zignorować.
Kojoty wzleciały w powietrze, a inne zaczęły się palić..
Próbowałem zwalczyć demona we mnie.
W końcu udało mi się lecz wciąż byłem w jego postaci stojąc nad Rin i ją chroniąc przed spadającymi ciałami kojotów.
Gdy to się skończyło zmieniłem postać i szturchnąłem ją nosem w pysk stojąc nad nią.
Spojrzała na mnie z lekkim strachem w oczach i zemdlała.
Stałem z poważną miną.
Odsunąłem się w bok i wziąłem ją na plecy.
- Zabiorę Cię z tego koszmaru... - Szepnąłem biegnąc.

Odłożyłem ją na innej polanie pod drzewem.
Ułożyłem się koło niej kładąc pysk nad jej szyją..  i czekałem aż się zbudzi...

<Rin?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz