- Co jest?
- O to samo chciałam zapytać ciebie. - powiedziała. Podeszła do mnie, ale znów sie potknęła i wpadła na mnie.
- Uważaj. - Złapałem ją w ostatniej chwili. - Za często się potykasz. - Uśmiechnąłem się opiekuńczo. Po chwili mój uśmiech zniknął i puściłem Rin.
Stała i patrzyła na mnie.
- Chodź. - Rzuciłem.
Ruszyła bez słowa.
Droga kończyła się na wzgórzu. Było już ciemno. Położyłem się i spojrzałem w przepaść.
- Głęboka. - Mruknąłem i usiadłem patrząc w niebo. - Nie bój się. Podejdź. jeszcze cię przecież nie ugryzłem. - Zaśmiałem się lecz wciąż patrzyłem na zagwierzdżone niebo.
<Rin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz