Wstałam i poszłam za nim. Szedł przede mną. " Dobrze że nic nie zajarzył" pomyślałam i odetchnęłam z ulgą. Poszliśmy pod to samo drzewo. James położył się, ale ja tylko usiadłam.
- To jak? Kładziesz sie? - zapytał. Nie odpowiedziałam tylko patrzyłam się na niego.
- Co? - spytał zdezorientowany. Uśmiechnęłam się do siebie pod nosem.
- Nic, nic
Nadal się nie ruszałam. Westchnął i zamknął oczy. " Jak można tyle spać?". Ziewnęłam. Rozejrzałam się. Postanowiłam się trochę poruszać. Puściłam się biegiem. Kilka rundek i wróciłam do drzewa. Nie było pod nim Jamesa! Znowu zaczęłam panikować. " Jak jest w pobliżu to od razu to wyczuje. Na - moje- szczęście jego zapach unosił się w powietrzu i znalazłam go za skałą.
- Znów panika - uśmiechnął się.
- Zrobiłeś to specjalnie!
Rozłożył bezradnie łapy.
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz