-Leniwy jesteś- stwierdziłam.
-Też byś była zmęczona, gdybyś walczyła z tymi kojotami - odpowiedział nie otwierając oczu.
- Może, ale samo spotkanie z nimi było męczące - rzuciłam. Basior już nic nie odpowiedział. Oddychał głęboko. Poczułam jak serca szybciej mi bije. Oczywiście James też to usłyszał.
- Co ci tak serce wali?
- Nie wiem. - wzruszylam ramionami zapominając o tym że James leży mi na karku.
- Nie wierć się!
- Sory - powiedziałam i nagle poczułam jak głód skręca mi żołądek. Od rana nic nie jadła.
- Głodna jestem - wypaliłam. Uśmiechnął się.
- Ja troche też.
- Choćmy coś zjeść - zacząłam powoli wstawać, ale przytrzymał mnie łapą.
<James?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz