- Pierwsza Zadałam pytanie. - Zaśmiałem się
- Nawet w takich chwilach chcesz się kłócić.
- Może. No już mów!
- Przez mojego ojca drzemie we mnie demon. - Powiedziałem w skrócie. - Kiedy byłem w łonie matki "wchłonił" we mnie demona. Reszta mojego rodzeństwa zmarła w brzuchu. Po urodzeniu mnie moja matka również zmarła. Zabiłem ją... - Spojrzałem w dal. - Ojciec chciał wykorzystać mnie jako niezniszczalną broń lecz ja zacząłem być zagrożeniem dla watahy, więc chciał mnie zabić. Ale nie udało mu się to. Uciekłem.
Miałem wtedy rok. - Westchnąłem i usiadłem. - Wtedy dowiedziałem się że na świat przyszło jego nowe dziecko. Córka. Postanowiłem się zemścić za śmierć matki i porwałem małą. Podrzuciłem ją do jakiegoś wędrującego stada. - Znów westchnąłem. - Ale to nie o niej rozmawiamy. - Spojrzałem na nią. - To przez ojca mam demona w sobie. Dlatego śpię w dzień i buszuje. Boję się że gdy porządnie się zdenerwuje obudzi się we mnie demon i wy morduje połową watahy. Albo całą i wszystko dookoła... - Westchnąłem zawiedziony.
<Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz