- Dziecko? - spytałam. Spojrzał na mnie dziwnie.
- Tak, a co?
- Nie nic- usiadłam niezdarnie na ziemi. James usiadł obok mnie.
- Nie lubię kojotów. - wzdrygnąłam się.
- Nikt ich nie lubi.
- Ahh... - przeciągnęłam się - Przejdziesz się
- No nie wiem...
Wywróciłam oczami i popchnęłam Jamesa.
-Chodź nie leń się.
- Zostaw mnie! - opierał się. Pchnęłam go dalej.
- No dawaj nudziarzu!- w końcu udało mi sie go zepchnąć. Ruszyliśmy. James ciągnął sie za mną niechętnie.
<James dokończ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz