Basior zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się głośno. Wreszcie przestał. Oddychałam ciężko.
- I kto teraz dyszy? - spytał zadowolony.
Uśmiechnęłam się.
- Teraz to na bank nie zasnę. - powiedziałam.
- I nie musisz. - spojrzałam w jego stronę. Nasze pyski były blisko siebie. Zbyt blisko. Osunęłam się prędko od niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz