Szaman obejrzał moją łapę, po czym stwierdził:
- Nie wygląda to dobrze, jednak mogę ci pomóc dopiero kiedy dojdziemy do jaskiń, bo tam mam potrzebne mi rzeczy. Dasz radę pójść dalej? To niedaleko.
Skinęłam głową i choć nie miałam zbyt wiele siły, poszłam za basiorem. Rzeczywiście po upływie stosunkowo niedługiego czasu zobaczyłam kolejne wilki, a także przepiękne tereny należące do watahy. Szaman zatrzymał się przy jednej z wader. Chwilę rozmawiał z nią, po czym ta podeszła do mnie. Okazało się, że była to alfa. Wbrew moim obawom przyjęcie mnie do watahy Death Dreams nie było dla reszty problemem, a wręcz przeciwnie - alfa powitała mnie ciepło, po czym przykazała Hagh'owi (bo tak miał na imię szaman), aby zajął się moją łapą.
<Hagh?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz