- Jezu! - Zerwała się. - Nie strasz mnie!
Nie mogłem powstrzymać śmiechu.
Roześmiałem się głośno.
- Sorki... - Wyjęczałem uspakajając się. - Dobra.. Już jest ok. - Spojrzałem na nią. - Ale czemu na mnie spojrzałaś? - Zmieniłem temat. - Nie odzywałem się i to Cię zaniepokoiło?
- Skąd taki pomysł?
- Czuję to.. Ale nie jestem do końca pewien. Wolę się zawsze upewnić. - Uśmiechnąłem się spokojnie.
<Rin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz