- Ściska mnie, bo za mną bez sensu łazisz - odpowiedziałem. - A do powiedzenia mam bardzo dużo, ale chyba sobie podaruje
- No dawaj.
- Nie dzięki. - Rzuciłem i zacząłem iść.
- Boi się? - Spytała nagle.
- Tak. - Spojrzałem na nią. - Boje się tego że mogę Cię dziewczynko urazić. - Uśmiechnąłem się łobuzersko. - Do zobaczenia.. mała. - I zniknąłem jej z oczu.
"Ta mała zaczyna grać mi na nerwach. Ale urody Bóg jej podarował." Uśmiechnąłem się.
Poszedłem nad wodospad i położyłem się pod drzewem zasypiając.
<Rin? Chcesz dokończyć?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz