- No nie wiem... Tam. - Skinęła głową. W tym miejscu las przerzedzał sie.
Szliśmy w ciszy po chwili potknąłem się ale nie upadłem. Rin się zaśmiała ale sama nie widziała co znajduję się przed nią i potknęła się łapiąc się mnie. Spadaliśmy razem turlając się po ziemi. Gdy zatrzymaliśmy się leżałem "na niej". Tak to można ująć. Szybko się po zbierałem i wstałem.
- Przepraszam... - Rzuciłem. Stałem nad nią. Mój wzrok przyciągnęły jej oczy. - Ładne masz oczka. - Uśmiechnąłem się i zszedłem z niej i pomogłem jej wstać.
<Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz