- Też cie lubię.. - powiedział i ziewnął. Spojrzałam na niego zaskoczona. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale nic sensowenego nie przyszlo mi do głowy, więc położyłam się tylko obok Jamesa. Siedzieliśmy pod drzewem. James drzemał.
- Długo będziesz jeszcze tak leżał? - zapytałam. Otworzył oko.
- A co, źle ci?
Spojrzałam w niebo.
- Nie, ale...
Zamknął oko.
- Hmm...?
- Nuda! Weź sie ogarnij! Wstawaj! Poróbmy coś! - zawołałam.
- Ależ ty narwana.
Szturchnęłam go lekko.
- Trudno. Chodź.
- Jak chcesz to idź sama. - mruknął.
- Nie chce iść sama. - burknęłam.
James przeciągnął sie i otrzepał. Spojrzałam na niego.
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz