- Oj ktoś tu chyba jest w złym humorze - powiedziałam i podeszłam bliżej niego.
- Nie lubię takich jak ty. Jak coś chcesz to powiedz i daj mi spokój, okej? - James tracił cierpliwość.
- Nic od ciebie nie chcę. Po prostu ... Hmm... Nie mam co robić - powiedziałam.
-Ahh... Nie masz co robić... To sobie pójdź i do jasnej cholery znajdź! - warknął. Tym razem ja wywróciłam oczami.
- Może bym mogła, ale widze jak się męczysz i robi mi się ciebie żal - powiedziałam.
- To znaczy?
- Widzę że aż cie ściska. Więc może powiedz co masz na myśli - zaproponowałam patrząc na niego.
- Ściska mnie, bo za mną bez sensu łazisz - odpowiedział - A do powiedzenia mam bardzo dużo, ale chyba sobie podaruje
- No dawaj
<James?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz