- W takim razie uznajmy że spacer jest ważny. - podeszłam do niego i pchnęłam go lekko.
- Daj spokój.
- To co wolisz? - zapytałam unosząc jedną brew.
- Drzemka. - zaśmiał się. Westchnęłam.
- Robisz to żeby się mnie pozbyć?
- Nieee- odpowiedział sztucznie. Przymrużyłam oczy.
-Dobra! - wyjkrzyknęłam z nienacka. Zaskoczyłam tym Jamesa. Podszedł do jakiegoś dużego drzewa i położył sie pod nim. Westchnęlam cicho i podeszłam do niego.
- Mogę tu czy muszę sie odsuwać?
Wzruszył ramionami. Położyłam sie więc obok niego i odpowczywałam. "Jak on może tyle spać. Co on robi po nocach?". Otworzył jedno oko.
- Wiesz ze nie musiesz tu leżeć.
- Wiem, ale chce
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz