- Ja tym bardziej. - rzuciałam. - Nie chcesz nie musisz
Spodziewałam się że zawróci i pójdzie spać, ale dzielnie szedł ze mną.
- Trudno cię rozszyfrować. Raz potrafisz być znośny, a później strzelać fochy. - stwierdziłam.
- Fajnie - mruknął sennie. Prychnęłam. "Ależ on potrafi wkurzać. Po ja z nim przesiaduje?". Pchnęłam go lekko.
- Ej! - spojrzał na mnie. Udawałam że nic niezrobiłam.
-Co jest? - rzucił mi spojrzenie. Chyba miało być groźne. Parsknęłam śmiechem.
- O co ci chodzi? - zapytał zdezorientowany. Pokręcił głową i powrócił do obserwowania swoich łap. Znów go pchnęłam. Ty razem oddał.
- Już ci się nichece spać? - zapytałam z nutą niechcianej ironii.
- Chce.
Szliśmy dalej.
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz