Spacerowałam po lesie wsłuchując się w ptasie śpiewy.
Dziś był bardzo spokojny dzień.
O dziwo nigdzie nie widziałam mojego brata. Za pewnie szlajał się nad wodopojem.
Nagle łapa utknęła mi w jakiejś dziurze.
- Ał.
Próbowałam ją wyjąć ale bez skutku.
Po chwili jakiś wilk zaproponował mi pomoc.
<Dokończy ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz