wtorek, 31 grudnia 2013

Od May'i "Jak dołączyłam"


 Nie wiedziałam co robię, po prostu biegłem przed siebie. Jak najdalej... na nowe tereny... myślałam jedynie o nowym życiu. Po tym co się stało wolałam zapomnieć o swojej rodzinie i o tym co nas łączy. Czując pod łapami twardą zmarzniętą ziemię pomyślałam o wzbiciu się w niebo, ale nie dałabym rady lecieć ze złamanymi skrzydłami. Czułam jak ciepła krew sączy się przez rozdartą skórę, moja biała sierść była "przyozdobiona" jasno czerwoną i skrzepłą krwią. Nie dbałam teraz o to jak wyglądam po prostu biegłam, byłam jak w transie. Nie czułam bólu.. "To pewnie przez adrenalinę i stres" pomyślałam. Pokonywałam kolejne przeszkody, tylko od czasy do czasu zwalniając, żeby się napić albo oczyścić pysk z nadmiaru ciepłej cieczy. Słońce zaczęło zachodzić, od razu się otrząsnęła z tego amoku. Zatrzymałam się gwałtownie. Musiałam z orientować się gdzie jestem. Nie rozpoznałam tego terenu, byłam kilka bądź kilkanaście kilometrów od terenów mojej dawnej watahy. Uśmiechnęłam się sama do siebie, byłam wolna... ale także samotna. Zaczęłam węszyć... "Może poczuję jakiś znajomy zapach" przeszło mi przez myśli. Instynkt dobrze mi podpowiedział, wyczułam wilka. Powoli ruszyłam w jego kierunku. Po chwili wyczułam więcej wilków. Zatrzymałam się, ale po chwili ruszyłam nie pewnie. Zapach stawał się coraz mocniejszy, "Wytrzymaj.." powtarzałam do siebie bez końca. Obraz zaczął mi się rozmazywać, pewnie przez sporą utratę krwi. Łapy wydawały mi się taki ciężki, ledwie ciągnęła je po zimniej ziemi. Ostatnie co zobaczyłam to rozmazany kontur wilka. Zemdlałam.

 <Ktoś dokończy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz