- Dzień dobry. - powiedziała Melody.
- Cześć.. - powiedziałem sennie.
- Ohajo. - odezwała się Yushi z uśmiechem.
Melody spojrzała na nią lekko zdziwiona. Mała od razu się za mną schowała.
- Nie patrz tak na nią. - odparłem siadając. - Ona się jeszcze boi, ale robi postępy.
<Melody?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assuva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assuva. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 lutego 2014
wtorek, 4 lutego 2014
Od Assuva CD. Melody
- Mogę jutro przyjść?
- Pewnie. Mała się ucieszy.
- To super.- Uśmiechnęła się. - Do jutra.
- Do jutra.
I wyszła, a a położyłem się spać.
- Pewnie. Mała się ucieszy.
- To super.- Uśmiechnęła się. - Do jutra.
- Do jutra.
I wyszła, a a położyłem się spać.
Od Assuva CD. Melody
- Czemu być jej nie pomógł? Jaki strach? - zapytała - Czy możesz mi opowiedzieć?
- Nie mogę. - Westchnąłem.
Nie nalegała.
- Nie chce być nieuprzejmy ale czy mógłbym Cię już odprowadzić? Jest ciemno, a nie tylko Yushida potrzebuje snu. Ja również. - Usmiechnąłem się lekko.
<Melody?>
Od Assuva CD. Melody
- Dziękuje za pomoc.
- Nie ma za co dziękować.
- Jest. Gdyby nie ty mała mogła by nie przeżyć.
- Przeżyła by..
- Nie. - Powiedziałem stanowczo. - Nie pomógł bym jej.. Strach jest silniejszy. - Zawiesiłem głowę..
<Melody?>
- Nie ma za co dziękować.
- Jest. Gdyby nie ty mała mogła by nie przeżyć.
- Przeżyła by..
- Nie. - Powiedziałem stanowczo. - Nie pomógł bym jej.. Strach jest silniejszy. - Zawiesiłem głowę..
<Melody?>
Od Assuva CD. Melody
- Jak masz na imię - Spytała.
- Yo... - Jęknęła cicho. - ..Yo..Yoshid..a.. Mizu..
- Yoshida.. Ładnie. - Uśmiechnęła się lekko Melody.
- Dobrze że przynajmniej wiemy jak się nazywa. - Odparł Hagh. - Szybciej znajdziemy jej rodziców.
"Jeżeli jeszcze żyją..."
- Zostanie u mnie. - Postanowiłem. Melody spojrzała na mnie. - W mojej norze będzie bezpieczna. Jest blisko wilków i Hagh'a. Jest dobrze strzeżona więc jak by się coś stało ona będzie bezpieczna.
<Melody?>
- Yo... - Jęknęła cicho. - ..Yo..Yoshid..a.. Mizu..
- Yoshida.. Ładnie. - Uśmiechnęła się lekko Melody.
- Dobrze że przynajmniej wiemy jak się nazywa. - Odparł Hagh. - Szybciej znajdziemy jej rodziców.
"Jeżeli jeszcze żyją..."
- Zostanie u mnie. - Postanowiłem. Melody spojrzała na mnie. - W mojej norze będzie bezpieczna. Jest blisko wilków i Hagh'a. Jest dobrze strzeżona więc jak by się coś stało ona będzie bezpieczna.
<Melody?>
Od Assuva CD. Melody
- Tak ale ten "przywódca" hien miał znamie na policzku, łatwo go rozpoznam- powiedziała- ale narazie trzeba znaleźć kogoś kto by się zaopiekował tym słodkim stworzeniem- powiedziała smutno- masz może pomysł...?
- Nie... Moja siostra lubi dzieci ale jest ciągle zajęta, a Shogun.. Z nim to nie ma co nawet rozmawiać na ten temat... - Miałem już coś dodać kiedy Hagh zawył.
Ruszyłem pędem do jaskini. Melody za mną.
- Co jest?
- W czym leżała jak ją znaleźliście?
- W krzakach.. - Powiedziałem.
- Jakich?
- Nie pamiętam. Nie znam się na zieleni! - Odparłem.
- Na niebiesko czerwonych. A raczej miały takie kwiaty.
- Dziękuje Melody. Ta informacja się przyda. Muszę zrobić antidotum na truciznę którą dostała.
- Ktoś chciał ją otruć? - Spojrzałem na leżącego szczeniaka.
- Prawdopodobnie tak. Mam do was prośbę.
Spojrzałem na niego.
- SPróbujcie nawiązać z nią jakiś kontakt. Jest cicha i zamknięta w sobie. Nic nie chce powiedzieć.
- No dobra. - Podszedłem do niej i usiadłem koło legowiska bez wahania. - Cześć mała. - Powiedziałem niepewnie. Spojrzała na mnie bojaźliwie. - Spokojnie. Nic Ci nie zrobię. Pomogę Ci. - Uśmiechnąłem się lekko. - Jestem Assuva, a ty?
Nie odpowiadała.Patrzyła raz na mnie raz na Melody.
- Ty spróbuj. - Powiedziałem do wadery.
<Melody?>
- Nie... Moja siostra lubi dzieci ale jest ciągle zajęta, a Shogun.. Z nim to nie ma co nawet rozmawiać na ten temat... - Miałem już coś dodać kiedy Hagh zawył.
Ruszyłem pędem do jaskini. Melody za mną.
- Co jest?
- W czym leżała jak ją znaleźliście?
- W krzakach.. - Powiedziałem.
- Jakich?
- Nie pamiętam. Nie znam się na zieleni! - Odparłem.
- Na niebiesko czerwonych. A raczej miały takie kwiaty.
- Dziękuje Melody. Ta informacja się przyda. Muszę zrobić antidotum na truciznę którą dostała.
- Ktoś chciał ją otruć? - Spojrzałem na leżącego szczeniaka.
- Prawdopodobnie tak. Mam do was prośbę.
Spojrzałem na niego.
- SPróbujcie nawiązać z nią jakiś kontakt. Jest cicha i zamknięta w sobie. Nic nie chce powiedzieć.
- No dobra. - Podszedłem do niej i usiadłem koło legowiska bez wahania. - Cześć mała. - Powiedziałem niepewnie. Spojrzała na mnie bojaźliwie. - Spokojnie. Nic Ci nie zrobię. Pomogę Ci. - Uśmiechnąłem się lekko. - Jestem Assuva, a ty?
Nie odpowiadała.Patrzyła raz na mnie raz na Melody.
- Ty spróbuj. - Powiedziałem do wadery.
<Melody?>
Od Assuva CD. Melody
- Hagh.. i co z nią?
- Nie wiem. Muszę ją zbadać i nakarmić. Musicie wyjść będziecie mi tylko przeszkadzać.
- Okej.. - Zgodziłem się i pierwszy ruszyłem do wyjścia. - Melody?- Zatrzymałem się patrząc w tył. - Idziesz?
- Tak, tak..
<?>
- Nie wiem. Muszę ją zbadać i nakarmić. Musicie wyjść będziecie mi tylko przeszkadzać.
- Okej.. - Zgodziłem się i pierwszy ruszyłem do wyjścia. - Melody?- Zatrzymałem się patrząc w tył. - Idziesz?
- Tak, tak..
<?>
Od Assuva CD. Melody
Zaczęły nas atakować.
Wkurzały mnie. Ciągle podgryzały i drapały.
- Spadajcie. - Mruknąłem warcząc i oddawając.
Użyłem żywiołu ognia żeby ich odstraszyć. Rzuciłem w ich stronę kulą ognia.
Od razu zaczęły uciekać.
- Małe, podstępne... - Nie dokończyłem bo usłyszałem cichy pisk..
Wkurzały mnie. Ciągle podgryzały i drapały.
- Spadajcie. - Mruknąłem warcząc i oddawając.
Użyłem żywiołu ognia żeby ich odstraszyć. Rzuciłem w ich stronę kulą ognia.
Od razu zaczęły uciekać.
- Małe, podstępne... - Nie dokończyłem bo usłyszałem cichy pisk..
W krzakach zobaczyłem schowanego poobijanego szczeniaka.
- To szczenie. - Stanąłem nieruchomo. Jakby mnie zamroziło.
- Gratulacje za spostrzegawczość. - Rzuciła i podeszła do szczeniaka. - Jest zmarznięta, głodna i przerażona. Trzeba zabrać ją do szamana.
- Tak, tak..
Chwila ciszy. Melody patrzyła na mnie.
- No co? - Spytałem w końcu.
- Weź ją.
- Ale..
- Co jest? To tylko szczenie..
- No bo ja..
- Assuva po prostu ją weź.
- Boję się! - Warknąłem. Po chwili zrozumiałem co powiedziałem. - Zapomnij. - Rzuciłem.
- Boisz się szczeniaka?
- Nie... tego że przez przypadek mogę go puścić lub zranić.. Nie mam wyczucia... - Powiedziałem niechętnie..
<Melody?>
poniedziałek, 3 lutego 2014
Od Assuva CD. Melody
- Ty jesteś Assuva?- Spytała.
- Tak, a ty?
- Melody...
- Miło poznać. - Uśmiechnąłem się.
<Melody? Brak weny. Sorry>
- Tak, a ty?
- Melody...
- Miło poznać. - Uśmiechnąłem się.
<Melody? Brak weny. Sorry>
niedziela, 2 lutego 2014
Od Assuva CD. Cała wataha
Zawyłem głośno stojąc na skale w miejscu spotkań. Wszystkie wilki od razu się zleciały. W tłumie rozpoznałem Shoguna. Zdziwiony moim widokiem przypatrywał mi się. Nagle Skayres wskoczyła na skałę stojąc koło mnie.
Lekko skinęła głową do mnie. Co oznaczało że mam zaczynać.
- Dzisiejszej nocy dołączyłem do watahy i zmierzyłem się z waszą alfą, a moją siostrą Skayres. Walczyliśmy o władzę i wygrałem. Skayres oddała mi was pod swoją opiekę. - Powiedziałem dumnie. - Obiecuję chronić stado!
Skayres poklepała mnie lekko po ramieniu z uśmiechem. Uczciwie wywalczyłem sobie watahę i ona o tym wiedziała. Nie była złowrogo nastawiona do mnie.
Gdy zeszliśmy ze skały reszta wilków przywitała się ze mną i rozeszła.
Po chwili podszedł do mnie i Skay, Shogun.
- Witam. - Uśmiechnąłem się cwaniacko.
<Shogun?Skay??>
Lekko skinęła głową do mnie. Co oznaczało że mam zaczynać.
- Dzisiejszej nocy dołączyłem do watahy i zmierzyłem się z waszą alfą, a moją siostrą Skayres. Walczyliśmy o władzę i wygrałem. Skayres oddała mi was pod swoją opiekę. - Powiedziałem dumnie. - Obiecuję chronić stado!
Skayres poklepała mnie lekko po ramieniu z uśmiechem. Uczciwie wywalczyłem sobie watahę i ona o tym wiedziała. Nie była złowrogo nastawiona do mnie.
Gdy zeszliśmy ze skały reszta wilków przywitała się ze mną i rozeszła.
Po chwili podszedł do mnie i Skay, Shogun.
- Witam. - Uśmiechnąłem się cwaniacko.
<Shogun?Skay??>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
